← Wróć na blog
· 9 min czytania

Jak powstaje strona w abonamencie — automatyzacja obniża cenę, nie jakość

Fraza „tania strona internetowa” to jedno z najczęściej wpisywanych w Google zapytań o usługi dla firm. I trudno się dziwić — za solidną stronę firmową agencje liczą sobie zwykle 8–15 tysięcy złotych jednorazowo, a mała firma rzadko widzi powód, żeby tyle wydać na „wizytówkę w internecie”.

Problem w tym, że pod hasłem „tania strona” kryją się zwykle dwie pułapki: albo szablon z półki bez opieki i bez właściciela, albo niska cena „na start”, która po doliczeniu poprawek, hostingu i każdej drobnej zmiany przestaje być niska.

Jestem programistą, nie sprzedawcą. W tym artykule pokażę dokładnie — krok po kroku, od kuchni — jak zbudowałem proces, w którym strona internetowa może kosztować od 149 zł netto miesięcznie, bo powtarzalną pracę wykonuje automatyzacja, a jakości na każdym etapie pilnuje człowiek z wieloletnim doświadczeniem w budowaniu systemów. Nie dlatego, że ktoś przymyka oko.

Za co naprawdę płacisz, zamawiając stronę internetową

Wbrew pozorom większość ceny strony to nie „grafika” ani „kod”. To godziny pracy ludzi wokół projektu:

  • Zbieranie wymagań — spotkania, telefony, długie łańcuchy maili, żeby ustalić, co właściwie ma być na stronie.
  • Przepisywanie ustaleń na projekt — ktoś musi zamienić notatki ze spotkań na strukturę strony, teksty i makiety.
  • Wdrożenie — złożenie strony, konfiguracja hostingu, domeny, certyfikatu, formularzy.
  • Rundy poprawek — „logo trochę większe”, „ten tekst jednak inaczej” — każda iteracja to znowu koordynacja i czas.
  • Opieka po starcie — aktualizacje, kopie zapasowe, drobne zmiany. Często sprzedawana osobno, po 300–600 zł miesięcznie.

Kiedy nad projektem pracuje kilka osób w agencji, każdy z tych punktów kosztuje realne roboczogodziny. Stąd te 8–15 tysięcy. To nie jest zdzierstwo — to cena ręcznej roboty.

Dwa sposoby na tanią stronę internetową

Skoro wiadomo, skąd się bierze koszt, są dokładnie dwie drogi, żeby go obniżyć:

  1. Ciąć jakość. Gotowy szablon, treści kopiuj-wklej, zero opieki po starcie, a najlepiej klient, który nie ma z kim porozmawiać, gdy coś przestanie działać. Tak powstaje większość „stron za 500 zł” — i większość stron-sierot, które nikt nie wie, jak zaktualizować.
  2. Ciąć straty. Zautomatyzować te etapy, które są powtarzalne — zbieranie wymagań, składanie pierwszej wersji, konfigurację serwera — i zostawić człowiekowi to, czego automat nie zrobi dobrze: ocenę, korektę i odpowiedzialność za efekt.

Ja poszedłem drugą drogą. Poniżej dokładny opis, jak to działa — łącznie z tym, których etapów celowo nie zautomatyzowałem.

Proces powstawania strony w abonamencie — od rozmowy z asystentem AI, przez kontrolę człowieka, po start na własnej domenie

Jak powstaje strona — krok po kroku

Krok 1. Rozmowa zamiast formularza (automat)

Zamiast wypełniać formularz albo umawiać się na telefon w godzinach pracy, rozmawiasz z moim asystentem AI — o dowolnej porze, tak długo, jak potrzebujesz. Asystent pyta o Twoją firmę, klientów, cel strony i styl, który Ci odpowiada. Obok czatu na bieżąco rośnie podsumowanie projektu, więc dokładnie widzisz, co zostanie przekazane dalej — żadnych notatek „gdzieś w mailach”.

Na końcu potwierdzasz swój adres e-mail i wysyłasz podsumowanie. Ten jeden krok zastępuje to, co w klasycznym procesie potrafi zająć dwa tygodnie wymiany maili.

Strona wyceny na piotrgorczyca.com — trzy kroki rozmowy z asystentem AI przed jej rozpoczęciem

Krok 2. Czytam każdy brief osobiście (człowiek)

Nic nie buduje się automatycznie po wysłaniu podsumowania. Każdy projekt trafia do mojej kolejki i czytam go osobiście: sprawdzam, czy zakres ma sens, czy czegoś nie brakuje, czy strona w abonamencie to w ogóle dobre rozwiązanie dla tej firmy. Jeśli coś jest niejasne — piszę do Ciebie, zanim cokolwiek ruszy.

To pierwszy z trzech punktów kontroli, w których między automatami stoi człowiek.

Krok 3. System składa pierwszą wersję strony (automat)

Po moim zatwierdzeniu automatyczny system buduje pierwszą wersję strony. I tu ważna rzecz, bo wokół „stron od AI” narosło sporo nieporozumień: automat nie wymyśla Twojej strony od zera. Składa ją z modułów mojego własnego systemu — sekcji, galerii, formularzy, map — które sam zaprojektowałem, napisałem i przetestowałem. AI dopasowuje układ, treści i styl do Twojego briefu, ale klocki, z których powstaje strona, są sprawdzone w boju.

Każdy projekt dostaje przy tym własne, odizolowane środowisko na moim serwerze — Twoja strona od pierwszej minuty działa na infrastrukturze, na której później wystartuje, a nie na jakimś współdzielonym „koncie testowym”. Efekt: pierwsza wersja powstaje w dni, nie tygodnie.

Krok 4. Sprawdzam wszystko, zanim Ty zobaczysz (człowiek)

Zanim dostaniesz link, oglądam stronę tak, jak oglądałbym pracę współpracownika: treści, wygląd na telefonie, szybkość ładowania, działanie formularzy. Poprawiam to, co automat zrobił „poprawnie, ale bez wyczucia”. Dopiero gdy sam uznam, że strona jest gotowa do pokazania — wysyłam Ci link do wersji roboczej.

Krok 5. Ty decydujesz — płacisz dopiero po akceptacji (człowiek × 2)

Klikasz po wersji roboczej na testowym adresie, zgłaszasz uwagi, ja nanoszę zmiany. Płatność pojawia się dopiero wtedy, gdy akceptujesz gotową stronę — pierwszy miesiąc abonamentu plus jednorazowa opłata za uruchomienie (149 zł netto), która pokrywa m.in. rejestrację domeny. Żadnych zaliczek za coś, czego jeszcze nie widziałeś.

Po płatności rejestruję domenę, przepinam stronę i Twoja firma jest online.

Po starcie: opieka w cenie abonamentu

Abonament to nie „rata za stronę”, tylko stała opieka: hosting, certyfikat SSL, kopie zapasowe, monitoring i drobne zmiany co miesiąc. A gdy firma urośnie, do tej samej strony można dołożyć pakiety AI — asystenta odpowiadającego klientom czy automatyzację zapytań.

Podział pracy w procesie: co robi automatyzacja, a co doświadczony programista

Dlaczego automat nigdy nie publikuje niczego sam

To pytanie, które przy projektowaniu tego procesu zadałem sobie jako inżynier, nie jako sprzedawca: czemu nie zautomatyzować wszystkiego? Byłoby jeszcze taniej.

Odpowiedź to prosta matematyka. Załóżmy optymistycznie, że automat wykonuje pojedynczy krok dobrze w 9 przypadkach na 10. Przy ośmiu krokach z rzędu szansa, że wszystkie pójdą dobrze, spada poniżej połowy. Dla mnie to ciekawostka statystyczna — dla Ciebie to byłaby zepsuta strona pod Twoją własną domeną, widoczna dla Twoich klientów.

Dlatego w moim procesie automaty przyspieszają pracę, ale żaden efekt automatu nie trafia do klienta bez kontroli człowieka. Trzy twarde punkty kontroli — brief przed budową, strona przed pokazaniem, akceptacja przed startem — to nie marketing, to konstrukcja procesu. Na tym polega różnica między „tanio, bo nikt nie patrzy” a „tanio, bo patrzę szybciej”.

Uczciwie: na jakim etapie jest ten proces

Nie pokażę Ci tu ściany logotypów i wystawionych opinii — ten proces jest nowy i nie mam jeszcze na nim publicznych wdrożeń klienckich. Nie zamierzam udawać, że jest inaczej, bo zmyślone „opinie zadowolonych klientów” to dokładnie ta półka rynku, od której chcę się odróżniać.

Co mogę pokazać uczciwie: proces przeszedł pełne testy od pierwszej rozmowy z asystentem po działającą stronę na serwerze, a systemy, które buduję od lat — zobaczysz je w realizacjach — pracują produkcyjnie u realnych użytkowników. Pierwsi klienci tego procesu dostaną w praktyce więcej mojej uwagi, nie mniej: każdy projekt na tym etapie traktuję jak studium przypadku, na którym zależy mi podwójnie.

Kiedy strona w abonamencie NIE jest dla Ciebie

Żeby było jasne — ten model nie jest dla każdego:

  • Potrzebujesz w 100% unikalnego projektu graficznego i brandingu od zera? Mój system opiera się na dopracowanych, konfigurowalnych modułach. Dużo można dopasować, ale jeśli sednem projektu jest autorski design, lepszą drogą jest projekt indywidualny.
  • Budujesz rozbudowany sklep albo system z nietypowymi funkcjami? To też rozmowa o projekcie na zamówienie, nie o abonamencie.
  • Szukasz najtańszej możliwej opcji i nic więcej się nie liczy? Uczciwie: kreator typu Wix, w którym wszystko wyklikasz sam, będzie tańszy — o ile Twój czas jest darmowy i wystarczy Ci to, co da się w nim zrobić.

Strona w abonamencie jest dla firm, które chcą solidnej, zaopiekowanej strony bez wydawania kilkunastu tysięcy na start — i wolą, żeby zajął się nią jeden konkretny, odpowiedzialny człowiek.

Ile to kosztuje — konkretnie

PakietCena netto / mies.Dla kogo
Start149 złLanding / jednostronicowa wizytówka
Biznes249 złStrona wielostronicowa + CMS + blog
Pro399 złSklep lub zaawansowane funkcje

Do tego jednorazowo 149 zł netto opłaty za uruchomienie przy akceptacji strony (m.in. domena i start na produkcji). W cenie każdego pakietu: hosting, SSL, kopie zapasowe i comiesięczne drobne zmiany. Aktualny cennik zawsze na stronie oferty.

I rzecz, o którą mało kto pyta, a powinien: domena jest rejestrowana dla Ciebie. Jeśli kiedyś zrezygnujesz, masz prawo do jej przeniesienia — kod authinfo przekazuję bezpłatnie, w ciągu maksymalnie 14 dni. Strona w abonamencie nie może być pułapką.

Najczęstsze pytania

Ile kosztuje strona internetowa dla małej firmy w 2026 roku? Jednorazowo: od ~3 tys. zł za prostą stronę u freelancera do 8–15 tys. zł w agencji, plus osobno hosting i opieka. W abonamencie: u mnie od 149 zł netto miesięcznie ze wszystkim w cenie.

Czym to się różni od kreatora typu Wix czy WordPress z szablonem? W kreatorze robisz wszystko sam i sam za to odpowiadasz. Tutaj stronę składa system zbudowany przez programistę, a przed publikacją i po niej opiekuje się nią ten sam człowiek. Różnica jest najbardziej widoczna nie w dniu startu, tylko pół roku później.

Czy strona „od AI” nie będzie wyglądać jak tysiąc innych? Moduły, z których powstaje strona, są moje własne — nie pochodzą z publicznych szablonów. AI dopasowuje układ i treść do Twojego briefu, a ostatnie słowo w sprawie wyglądu ma człowiek, nie model.

Jak szybko zobaczę pierwszą wersję? Zwykle w ciągu kilku dni od zatwierdzenia briefu — dokładny termin potwierdzam po jego przeczytaniu.

Co jeśli strona mi się nie spodoba? Zgłaszasz uwagi do wersji roboczej i nanoszę poprawki. Płacisz dopiero, gdy akceptujesz efekt — jeśli do akceptacji nie dojdzie, nie płacisz nic.

Zobacz, jak działa pierwszy krok

Najprościej ocenić ten proces, sprawdzając jego początek: porozmawiaj z asystentem o swoim projekcie. To nic nie kosztuje, nie wymaga rejestracji, a podsumowanie rozmowy i tak przeczytam osobiście — i osobiście się odezwę.